plcsenderusk

Relacja: Wspólne otwarcie sezonu

prologicRelacja Łukasza Małodobrego/Prologic Polska

Film z zasiadki TUTAJ.

ŹRÓDŁO: Prologic Polska

Pomysł zrodził się w naszych głowach już końcem 2016 roku.
Po fajnej zasiadce na Starorzece tym razem chcieliśmy spróbować naszych sił wczesną wiosną na Pstrążnej niedaleko Raciborza.

Udało się przekonać właścicielkę łowiska, żeby wpuściła nas przed oficjalnym otwarciem wody, czyli początkiem kwietnia. Pani Ania po krótkim namyśle dała zielone światło (za co serdeczne podziękowania) – cała woda jest nasza. Mieliśmy dużo czasu na przygotowanie planów, przemyślenie strategii oraz wymianę opinii i doświadczeń. Kilku z nas zna doskonale tą wodę, więc reszta nie jechała tam w ciemno.

Plan był prosty: złowić kilka ryb oraz przetestować trochę nowości z katalogu Prologic na rok 2017. Od tego sezonu Pro Team Prologic wzbogacił się o nową twarz jaką jest Dawid Starzyk z Zakopanego. Zatem było nas już nie trzech, a czterech, co jest bardzo dobrą wiadomością, gdyż dołączył doświadczony wędkarz do ekipy. Warto tu przedstawić cały skład jaki obecny był na Pstrążnej: z Pro Team Prologic Polska – Marcin Burek, Łukasz MałodobrySebastian Szwarc i wspomniany Dawid Starzyk oraz gościnnie Mateusz Mazurek, a także Rafał Kika z RK Baits.

Wracając do naszego rozpoczęcia sezonu, część z nas wyrusza już w środę szykować stanowiska i nęcić wodę po bardzo długim przestoju – zima była ostrzejsza niż zwykle. Kilka dni przed wyjazdem pogoda iście wiosenna ale po naszym przyjeździe – trach załamanie pogody. Jednak nas takie warunki nie przerażają i już po kilku godzinach jeden z naszych gości specjalnych, Mateusz wyciąga ładnego karpia. Do czwartku rano melduje się jeszcze kilka rybek, w tym mój piękny karp pełno-łuski ważący 13,5 kilograma. Myślimy sobie: „jest całkiem nieźle jak na tą porę, jest kilka ryb, a przecież nie jesteśmy jeszcze w komplecie”.
Do godzin popołudniowych w czwartek dojeżdża reszta ekipy, szybkie rozpakowanie i wszystkie zestawy są już w wodzie. Dodam tylko na co łowimy – najczęściej są to tzw. śmierdziuchy w głównej mierze kulki tonące, ale kilka zestawów jest także na kulki zbalansowane, a i słodkie zapachy też znalazły się w wodzie. Nie obyło się też bez kulek na włosie firmy RK Baits, która od tego sezonu z nami współpracuje, a Rafał, jej właściciel także z nami spędzał czas na tej owocnej zasiadce. W czwartek mamy ekstremalnie ciężkie warunki, na przemian deszcz, śnieg, grad, wiatr zabrakło tylko tsunami. Mimo to Mateusz, Rafał oraz Marcin dołowili jeszcze kilka ryb. Wieczorna pogawędka oraz obmyślenie strategii.

Pątek i sobota przyniosły istne eldorado. Apogeum radości nastąpiło gdy nasz kolega Marcin Burek z Lublina złowił swoje PB w postaci pięknego lampasa o wadze 21 kilogramów – gratulacje nie miały końca.

Dodam tylko że Marcin pierwszy raz łowił na tej wodzie ale jest konsekwentnym i doświadczonym karpiarzem, co z pewnością przyczyniło się do złowienia takiego okazu.Tego samego dnia Mateusz też ustanowił swoje PB łowiąc pięknego lustrzenia o wadze przekraczającej 18kg. Jak już wcześniej wspomniałem to były owocne dwa dni naszej zasiadki pomimo tak paskudnej pogody. Nie można tu nie wspomnieć o Dawidzie i jego uroczej 16-stce oraz o amurach Rafała z RK , które robiły niezłe zamieszanie przy podbieraniu.

Na bieżąco staraliśmy się informować o tym wszystkim na portalach społecznościowych, a i odwiedzin na łowisku mieliśmy kilka. Do niedzieli rano mieliśmy na macie około 50 ryb w przedziale wagowym od 5 do 21 kilogramów z czego większość znacznie przekraczała dziesięć kilogramów.
Na zakończenie zasiadki po trzech dniach przestoju u mnie i Sebastiana doławiamy jeszcze po jednej rybie kolejno 11 i 14 kg. I jak się później okazało były to ostatnie ryby zasiadki.

Każdy mega zadowolony, kilku z nas spełniło swoje wczesno sezonowe marzenia o złowieniu dużego konia. Kto by pomyślał że przyjadą chłopaki z różnych rejonów Polski i złowią ponad pół tony ryb. Chciałoby się żeby reszta sezonu była tak owocna jak ta nasza pierwsza wspólna zasiadka na łowisku Pstrążna.

Z pozdrowieniami,
Łukasz Małodobry